facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Sztuka czytania

Biblioteka jako miejsce, które inspiruje. Brzmi jak kolejna teza na maturze z języka polskiego, prawda? Coś w tym jest, szczególnie kiedy w poszukiwaniu ratunku udajesz się do czytelni akademickiej. Co i kogo możesz tam zastać?

Pamiętacie siebie na pierwszym roku, kiedy byliście zmuszeni wybrać się do biblioteki? Niewiedza, strach i wielkie wyzwanie. Później poszło jak z płatka. Wiedzieliście, jak się zachować i co zrobić. Jakimi rodzajami czytelników jesteście? Aktywnym, pasywnym, macie w głowie milion myśli na sekundę czy jedną na milion sekund? To właśnie Wy byliście inspiracją do napisania tego artykułu. Oto kilka rodzajów czytelników i ich zachowań, z którymi spotkałam się podczas poszukiwań literatury.

Poszukiwacz
Zwany również świeżakiem. Na ogół student pierwszego roku, ale hej! – kto przez to nie przechodził? Zabłąkana owieczka bezszelestnie przemieszcza się między regałami. Na dobrą sprawę nie wie, czego i gdzie szukać. Najczęściej mówi: „Proszę pani, a gdzie znajdę tę książkę?” lub „Kiedy mogę odebrać tytuł XYZ?”. Zazwyczaj porusza się w stadzie, chociaż zdarzają się bardziej odważne jednostki, które chcą na własnej skórze doświadczyć trudu związanego z wypożyczeniem książki.

Myśliciel
Po czym go poznamy? Jego stanowisko to wyłącznie on i komputer, nic więcej, zero książek czy notatek. Przed nim monitor z włączonym programem do tworzenia prezentacji. Głowa oparta o ręce i pusty wzrok wlepiony w biały, równie pusty slajd. Jedyne, co jest w stanie z siebie wydusić, to różnego rodzaju onomatopeje, takie jak: „ach”, „ech” czy wezwania istot Bożych. Interesuje go wszystko, tylko nie zadanie, które musi wykonać. Przecież śnieg za oknem tak pięknie pada, a koleżanka nie może czekać, więc odpisze na SMS. Ewidentnie brak mu jakiejkolwiek motywacji.

Zapalony student
Całkowite przeciwieństwo myśliciela. Co to znaczy? Pojawia się w czytelni ze stosem książek, a w międzyczasie udaje się jeszcze po kilka brakujących tytułów. Zasiada na swoim miejscu pracy i zaczyna pisać z prędkością światła. Myśli w jego głowie biją się wzajemnie o to, która z nich pierwsza przedostanie się na ekran komputera. Ten okaz nigdy nie zwalnia tempa, bo przecież nie chce dopuścić do tego, aby jakakolwiek myśl mu umknęła. Czytelnia jest jego drugim domem i gdyby tylko było to możliwe, to nosiłby ze sobą namiot i śpiwór, aby każdego wieczoru móc rozbić literacki obóz.

Król podziemia
Ten już najpewniej jest na ósmym roku studiów, zna każdy zakątek uczelni, a z wykładowcami jest na „ty”. Gdyby nie to, że czasem należy okazać trochę kultury, położyłby nogi na stole, wyjął śniadanie i włączył kolejny kabaret czy pochłaniający czas i uwagę filmik o tematyce gier. Nie znajdziemy bardziej wyluzowanej odmiany czytelnika. Książki są mu niepotrzebne. Pojawia się tam dlatego, że wszystkie bary przy Mariackiej są zamknięte, a on jakoś musi wypełnić dziurę, która nieoczekiwanie pojawiła się między zajęciami.

Widmo
Tak naprawdę nie wiemy, czy istnieje. Legendy głoszą, że skrywa się w zakątkach czytelni. Przemieszcza się dla niepoznaki cichym krokiem. Jest zwolennikiem tradycyjnych form zapisywania, więc przy komputerze go nie zastaniemy. Siedzi gdzieś w kącie i pracuje. Każde zadanie traktuje jak najważniejszą pracę w swoim życiu. Niechętnie dzieli się notatkami, bo przecież tak długo nad nimi siedział.

Fotograf
Książki są mu obce, bo nie pojawia się w czytelni czy bibliotece w celu zdobycia wiedzy lub uzupełnienia jej. Po co tam w takim razie jest? To król social mediów. Zazwyczaj siedzi gdzieś na końcu, aby uchwycić najlepsze ujęcia. Nic nie cieszy go tak jak nowy filtr na Snapchacie czy hashtag z miejscem, w którym się znajduje. Jednocześnie kreuje nieistniejącą wizję siebie, gdyż pokazując np. stos książek, daje odbiorcy do zrozumienia, że zapewne poszedł tam, aby się czegoś nauczyć. A udało mu się zaledwie nauczyć tego, jak nałożyć dwa filtry na siebie.

Ważniak, awanturnik
Przecież on studiuje niezwykle istotny i wpływowy przedmiot, więc miejsce przy komputerze czy trudno dostępna książka mu się należą. Jest dobry w robieniu awantur. Wiedząc, że krzykami nic nie wskóra, następnym razem przynosi swój sprzęt, oczywiście marki mającej dużo wspólnego z owocami. W tym momencie nikt i nic nie może mu przeszkodzić, bo nie po to się tam pojawił, aby ktoś przerywał mu pracę, nad którą się koncentruje.

Bałaganiarz
Każdy z nas ma w sobie coś z tego typu. Roztrzepany, wiecznie czegoś szukający. Skąd nazwa? Czy kiedykolwiek, siadając do komputera na uczelni, zobaczyliście użytkownika niewylogowanego z mejla, nieusunięty folder na pulpicie, niezamknięte pliki z pracą magisterską, resztki notatek i zgubione długopisy? Chyba już wszystko jasne.

Na pewno się zgodzicie, że czytelnia jest dla studenta tym, czym dla lekarza szpital. Wiedza, którą musimy posiąść na studiach, w głównej mierze znajduje się w bibliotece. Nieustannie powtarza się stwierdzenie, że obserwacja to klucz. Pamiętajcie, że to artykuł pisany z dystansem, ironią i przymrużeniem oka. Bierzcie na to dużą poprawkę. Spróbujcie kiedyś sami zaobserwować to, co dzieje się wokół Was – niezależnie, czy spacerujecie z psem, czy jesteście na imprezie w klubie.

 

Tekst: Daria Holeczek
Zdjęcie: Aleksandra Wajdzik

Artykuł pochodzi z magazynu „Suplement” (kwiecień/maj 2018).

Post dodany: 8 stycznia 2019

Tagi dla tego posta:

biblioteka   Daria Holeczek   lifestyle   studia  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno