facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Świąteczny zawrót głowy

Wiosną, jak nakazuje tradycja, przygotowujemy się do świąt wielkanocnych. Każdy robi to na swój własny sposób, jednak spora część z nas daje się porwać praktykom niemającym nic wspólnego ze spokojnym przeżywaniem tego okresu.

Święcenie pokarmów, uroczyste śniadanie, lany poniedziałek. Zbliżająca się Wielkanoc to jedna z przyjemniejszych okazji do spędzenia czasu z rodziną w sposób wyjątkowy. Trzeba zastanowić się przy tym, w jaki sposób nie podchodzić do świętowania.

Żeby jak najdrożej
Zacznijmy od najbardziej przerażającego trendu obowiązującego, niestety, w przypadku większości zarówno kościelnych, jak i świeckich wydarzeń – zakupowego szaleństwa, które motywowane jest chęcią perfekcyjnego przygotowania wielkanocnej uczty. Ostatnio z trwogą obserwowałem ilość samochodów manewrujących wokół centrów handlowych – gdy ubywa czasu do Wielkiego Piątku, jednocześnie coraz trudniej znaleźć miejsce na parkingu. Liczycie, że ominą Was kolejki przy kasach? Porzućcie swoje nadzieje, Wy, którzy wchodzicie do wielkich hal sprzedażowych. Zaplanowaliście wydatki na konkretną kwotę? Wyjdziecie z pustym portfelem i torbami pełnymi niepotrzebnych produktów. Już pomijam fakt emitowania spotów reklamowych poprzedzających Wielkanoc w okolicach lutego… Można jedynie machnąć ręką na to, że kolejna uroczystość uległa komercjalizacji.

Byle jak najszybciej
W XXI wieku lubimy się spieszyć. Życie biegnie niczym wielokrotny olimpijski medalista, a my próbujemy się z nim ścigać, choć mamy taką samą szansę jak Fiat 126p wśród bolidów Formuły 1. Odkładanie spraw na ostatnią chwilę można porównać do sportu ekstremalnego, co w okresie przedświątecznym przypomina wspinaczkę na jeden z ośmiotysięczników zimą i to bez kombinezonu. Ilość obowiązków wzrasta z każdym dniem, który spędzamy, rozmyślając nad przyszłością. Aby uniknąć katastrofy, na wewnętrznym pilocie wciskamy przycisk przewijania do przodu i wykonujemy wszystkie czynności kilka razy szybciej. Efekty najczęściej są opłakane – okna nie do końca umyte, potrawy na wpół surowe, dom nieprzygotowany, by przyjąć gości. W taki sposób nie da się obchodzić żadnych świąt, jednak wszelkie apele o zachowanie umiaru w przygotowaniach pozostają jakby bez odpowiedzi.

Oby jak najokazalej
Ostatnią negatywną stronę świątecznej gorączki stanowią przesadzone, wybitnie przerysowane obiady z udziałem rodziny i znajomych. Wielokrotnie odbywają się one „na pokaz”, kiedy zapraszamy skonfliktowane ze sobą osoby, a potem popisujemy się przed nimi w celu poprawy naszego samopoczucia. Nie po to przecież kupiliśmy mnóstwo dekoracji, upiekliśmy tuzin ciast, przygotowaliśmy kilkadziesiąt potraw, by ktoś nie zauważył dopiero co nabytego przez nas telewizora. Nie po to też zamietliśmy każdy kąt, by nie pochwalić się awansem w pracy czy dobrymi wynikami w nauce. Nieszczere, przymusowe spotkania przy okazji uroczystości to zmora lubiąca sprawiać przykre niespodzianki. Często bowiem efekt, jaki chcieliśmy osiągnąć, nie ujawnia się, a nawet sprawy przybierają zupełnie inny obrót. Stajemy się obiektem drwin uczestników albo oni odwracają się od nas. A przecież nie o to w świętach chodzi, prawda?

Napiszcie w komentarzach, jakie są Wasze obawy związane z przeżywaniem kolejnych uroczystych dni. Podzielcie się z nami własnymi przemyśleniami na temat radzenia sobie z wielkanocnym przesileniem!


Tekst: Paweł Zberecki

Post dodany: Kwiecień 17, 2019

Tagi dla tego posta:

Paweł Zberecki   przemyślenia   święta   Wielkanoc  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno