facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Składniki (nie)odżywcze

Jedzenie jest częścią życia. Dla niektórych to wręcz jego najważniejszy element. Ale czy wiemy wystarczająco dużo na temat tego, co ląduje na naszych stołach? Warto przyjrzeć się mechanizmom, które determinują wybory konkretnych produktów. Zdrowe czy nie, można je znaleźć na półkach sklepowych w całym kraju.

Przy nabywaniu żywności część osób lubi kierować się niską ceną, popularnością marki czy atrakcyjnym wyglądem opakowania. Nie zawsze jesteśmy racjonalni, gdy zabieramy się do jej zakupu – często gromadzimy nadmiar jedzenia, zachęceni promocjami „trzy produkty w cenie dwóch” lub „kolejny produkt pięćdziesiąt procent taniej”. Nie jest to najbardziej przemyślany sposób, ale zdecydowanie najkorzystniejszy dla producenta, który dąży do sprzedaży swoich wyrobów. Cel uświęca środki – zwłaszcza jeśli pożądane efekty można uzyskać niższym kosztem. Dlatego lepiej, żebyśmy jako konsumenci zachowali ostrożność.

Ciągle głodni

Przestrogą dla nas, zaspokajających codzienne potrzeby żywieniowe, zabieganych ludzi XXI wieku, powinna być praktyka działań wielkich koncernów. Masowy wyrób pokarmów łączy się często z ograniczeniem czasu ich przygotowania, automatyzacją związanych z tym procesów i używaniem większej liczby (często zbędnych) syntetycznych środków. Przy sprzedaży produktów osobom zainteresowanym przedstawia się je w jak najlepszym świetle. Pomijając popularniejsze metody, należy zauważyć, że reklamodawcy uczą się trendów i wiedzą, co zrobić, by skutecznie wprowadzić w błąd. Na rynku pozostaje wiele towarów oznaczonych jako pozbawione cukru lub nawiązujących do tradycyjnych sposobów produkcji – krzyczące z etykietek „bezcukrowe” czy „domowe” artykuły w wielu przypadkach są takimi tylko z nazwy, a udowadniają to przede wszystkim ich składy.

Zjeść lub być zjedzonym

Jak już wyżej wspomniałem, produkcja żywności, jako proces długotrwały i pracochłonny, bywa wspomagana poprzez stosowanie dodatków pochodzenia naturalnego bądź chemicznego. Substancje te zwiększają wartość odżywczą pożywienia, a także przedłużają jej termin przydatności do spożycia. Ponadto nadają jedzeniu określone walory smakowe, aromatyczne czy kolorystyczne, które są pożądane przez konsumentów. Jednak ich użycie ograniczają dzienne limity.

Podstawowym kryterium dopuszczenia określonych suplementów jest przekonanie o ich nieszkodliwości dla człowieka. Badaniem skutków stosowania dodatków zajmują się m.in. FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) oraz WHO (Światowa Organizacja Zdrowia). Wedle aktualnego wykazu, zawartego w rozporządzeniu Komisji Europejskiej, zalegalizowano obrót tylko niektórych z nich. Pogrupowane w segmenty i szeroko opisane środki mogą przybierać wiele form. Wyróżnia się m.in.: aromaty, barwniki, konserwanty, substancje słodzące, wzmacniacze smaku, zagęstniki. Oznaczane są literą „E” (znak dopuszczenia do użytku na terytorium Unii Europejskiej) oraz kolejnym przypisanym im numerem na liście (np. E100 i następne – barwniki, E200 – konserwanty, E300 – regulatory kwasowości itd.).

Z substancji aromatycznych i konserwujących oraz wzmacniaczy smaku korzysta się, by nadać charakterystyczne cechy odróżniające dany produkt od konkurencyjnych, o podobnych właściwościach. Oddziaływanie w ten sposób na zmysły konsumentów nie budzi kontrowersji, choć istnieje grupa związków, co do których pojawiają się wątpliwości. 

Poszczególne dodatki do żywności, oprócz działań pozytywnych, tj. przedłużenia daty przydatności do spożycia czy wzbogacenia wartości odżywczych, mają negatywny wpływ na nasze zdrowie. Mogą powodować reakcje alergiczne, podrażnienia skóry, astmę, zaburzenia behawioralne, a nawet powstawanie nowotworów. Aby uchronić się przed szkodliwymi następstwami, należy dokładnie czytać etykiety. Producenci zobligowani do przestrzegania podstawowych zasad wytwarzania żywności umieszczają na opakowaniach informacje dotyczące ilości użytych środków. Najprościej wybierać te wyroby, które są ich pozbawione. Gdy jest to niemożliwe, należy kierować się jak najkrótszym spisem składników. 

Problemem pozostaje także gromadzenie artykułów – kupowanie „na zapas”, bez wcześniej sporządzonej listy. Polityka sprzedaży w supermarketach pozwala na podświadome podsuwanie nam wszelakich produktów bez względu na ich przydatność. Często spotykanym zwyczajem w krajach rozwiniętych jest wyrzucanie niewykorzystanej żywności, nad czym coraz trudniej zapanować. A wystarczy skrupulatne zapisywanie najbardziej potrzebnych towarów. Stosowana od lat, prosta lista zakupów pomaga nie tylko ograniczyć wydatki, ale i zapobiegać nadmiernej konsumpcji.

Zło na talerzu

Inne negatywne zjawisko związane jest z wytwarzaniem przez masowych producentów żywności regionalnych zamienników niskiej jakości. W 2018 roku UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) przeprowadził kontrolę porównawczą, która wykazała, iż w kilku przypadkach produkty o tej samej nazwie przeznaczone na rynek zachodnioeuropejski znacznie przewyższają gatunkowo ich wersje trafiające do polskich sklepów. Różnice dotyczyły m.in. wielkości opakowania, składu czy użytej technologii produkcji. W odpowiedzi zainteresowane korporacje odpierały zarzuty, tłumacząc swoje działania upodobaniami lokalnych klientów. Ostatecznie Parlament Europejski zagłosował w kwietniu 2019 roku za przyjęciem dyrektywy dotyczącej zakazania tych nieuczciwych praktyk.

Kolejny grzech holdingów odpowiadających za dostarczanie nam pożywienia polega na masowym wykorzystywaniu oleju palmowego – znaleźć go można w kosmetykach, słodyczach, przekąskach oraz daniach typu fast food. Organizacje zajmujące się ochroną przyrody (takie jak Greenpeace czy WWF) piętnują metody jego pozyskiwania, gdyż prowadzi to do degradacji naturalnego środowiska m.in. w Azji Południowo-Wschodniej. Co więcej, długotrwałe spożywanie tego tłuszczu może prowadzić do chorób serca i układu krążenia, a nawet zmian nowotworowych. 

Ostatnia, równie niekorzystna działalność to dodawanie do wyrobów nadmiernej ilości soli, cukru lub substancji słodzących. Te ostatnie, aspartam i acesulfam K, są składnikami produktów sugar-free – bez cukru oraz light (np. zamienników napojów gazowanych zawierających cukier). Oprócz nich popularnie występuje otrzymywany z kukurydzy syrop glukozowo-fruktozowy. Możemy mieć z nim do czynienia głównie w napojach (również alkoholowych), słodyczach i deserach. Następstwami nadużywania pożywienia zawierającego ten dodatek są m.in. cukrzyca, choroby wzroku, otyłość, problemy trawienne.

Przechytrzyć laboratorium

Wobec tylu zagrożeń, jakie czyhają na sklepowej półce, musimy w sposób szczególny analizować to, co znajduje się w naszych ulubionych wyrobach. Pomocne mogą okazać się aplikacje mobilne służące do skanowania kodów kreskowych towarów spożywczych. Dzięki temu otrzymujemy kompleksową informację o składzie nabywanej przez nas żywności.

Ponadto powinniśmy sprawdzać, czy dany produkt jest nam naprawdę niezbędny. Ograniczanie nadmiernej konsumpcji poprzez wybieranie artykułów o krótszym terminie przydatności do spożycia może być skutecznym środkiem kontrolowania ilości wyrzucanego na śmietnik jedzenia.


Tekst: Paweł Zberecki

Źródła:

A. Brzozowska: Konserwanty, barwniki i inne dodatki do żywności – za i przeciw;

J. Czapski, A. Wieland: Dodatki do żywności – przyjaciel czy wróg?;

H. Gertig: Dodatki do żywności;

E. Schlosser: Kraina fast foodów.

Artykuł pochodzi z magazynu „Suplement” (październik/listopad 2019)

Post dodany: Luty 7, 2020

Tagi dla tego posta:

FAO   jedzenie   Paweł Zberecki   WHO   wiem co jem   zdrowie  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno