facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Kto nie ma, ten złodziej

Życie odczłowiecza. Z taką tezą można się zgodzić, jeżeli przyjmiemy, że chodzi o życie na skraju nędzy, przy nieustannym braku żywności oraz przy założeniu, że człowieczeństwo to zbiór pozytywnych cech, które określają istotę człowieka. I nie jest to bynajmniej teza pozbawiona urzeczywistnienia. Bo przecież były te „stare, dobre czasy”, o których tak często mówią nasi dziadkowie.

Nie będziemy mówić o smutnych rzeczach. To przecież były dobre czasy. Spojrzymy na nie przez pryzmat spektaklu Teatru Korez: Kto nie ma, nie płaci w reżyserii Mirosława Neinerta. Jest to sztuka, w której każdy odkryje coś dla siebie; ja znalazłem zarys polskiej komuny pokazanej w formie komedii. Jest to o tyle ciekawe rozwiązanie, że daje odbiorcom przednią zabawę, śmiech i ciekawą historię, podczas gdy dotyczy skądinąd przykrych czasów, braków jedzenia, częstego złodziejstwa i oszustwa. Może się czepiam, ale pomimo tych wszystkich żartów, zabawnych treści powodujących śmiech widowni nieustannie towarzyszyła mi myśl, że te „stare, dobre czasy” z opowieści nie ujmowały całokształtu polskiego społeczeństwa i gospodarki. Można iść dalej – być może dziadkowie zapamiętali tylko te zabawne i dobre wspomnienia, bo przecież są one zdecydowanie lepsze niż opowiadanie o staniu w kolejce (ta może mieć w sobie jeszcze jako taki urok), głodzie czy nieuzasadnionych rewizjach.

Zakręćmy się
Fabuła spektaklu skupia się na dwóch rodzinach, które żyją ze sobą w bliskiej relacji. Na początku Klaudunia i Andżela dzielą się opowieściami ze sklepowych podbojów; i tak jedna opowiada drugiej o dziwnym zdarzeniu, które zaszło w galerii handlowej. Zapewne było to coś na tyle dotkliwego, że musiało się znaleźć (w formie tajemnicy) pod ubraniami, w postaci ogromnego brzucha. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego – bo kto z nas nie wsadzał sobie za dziecinnych lat jakichś rzeczy pod koszulkę – gdyby nie fakt, że ta błaha czynność spowodowała lawinę nieporozumień i kłamstw. W ten sposób przez cały spektakl jesteśmy świadkami drobnych oszustw, naciągnięć i zawirowań. Oczywiście nie zdradzę, jak się to wszystko kończy, mogę natomiast powiedzieć, że cała ta historia to kawał dobrej komedii.

Szanowny Panie Dyrektorze
Chociaż w tym spektaklu Mirosław Neinert nie gra głównej roli, to możemy zobaczyć, jak znakomicie wciela się w kilka ról podczas jednego przedstawienia. Pierwszy raz możemy zobaczyć go w telewizji – jako redaktora, prezentera i dziennikarza Telewizji Prawdziwie Narodowej. Kolejnym razem powraca na scenę jako policjant oraz strażnik miejski. Neinert wspaniale tworzy kontrast między jedną postacią a drugą: zmienia ton głosu, postawę ciała, a nawet sposób chodzenia. Już podczas wchodzenia na scenę wywołuje śmiech na widowni. Jeżeli ktoś szuka powodu, dla którego miałby się wybrać na spektakl Kto nie ma, nie płaci, to gra aktorska zarówno dyrektora Teatru Korez, jak i pozostałej czwórki artystów, powinna być wystarczającą zachętą.

Niewątpliwym atutem spektaklów Teatru Korez jest ich prostota – kilka rekwizytów, aktorzy i odbiorcy. To wszystko, czego potrzeba do dobrej komedii. Chociaż jest jeszcze jedna rzecz: angażowanie widowni. Tak sobie myślę, że jeszcze raz poszedłbym na ten spektakl i usiadł w pierwszym rzędzie tylko po to, żeby móc przynależeć do „Łańcucha ludzi dobrej woli”. Może podobnie jak Rysiek, Jasiek i policjant – zostawiłbym worek ryżu dla siebie.


Tekst: Robert Jakubczak

Post dodany: 13 grudnia, 2019

Tagi dla tego posta:

recenzja spektaklu   Robert Jakubczak   teatr   Teatr Korez   życie   złodziej  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno