facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Krótka opowieść o walkach bogów

Zawsze interesowały mnie mitologie, stare wierzenia i lokalne przesądy. Już jako mała dziewczynka zaczytywałam się w Mitologii Parandowskiego, a później coraz dokładniej poznawałam słowiańskich bogów. Dlatego też, kiedy zobaczyłam książkę Anny Madejak Kiry, która miała łączyć w jedno Biblię, mitologię germańską, słowiańską i legendy zakopiańskie, nie mogłam się doczekać, aby ją przeczytać. 

Kiry to wymagająca dużego skupienia opowieść o walkach bogów i olbrzymów, których światy w nagły sposób zrosły się w jedno. Bogowie pojawiają się tam, gdzie znajdują się ich wyznawcy. W wyniku migracji ludzi, siedziby bogów połączyły się, a na niewielkim terenie nie ma miejsca dla trzech najsilniejszych przeciwników, którzy nie chcą podzielić się władzą.

Na rynku literackim rzadko pojawiają się tytuły takie jak Kiry. Częściej spotkać można obszerne mitologie lub powieści fantasy dla dzieci i młodzieży, w których boskie istoty obecne są w złagodzonej postaci. Anna Madejak dobitnie uwydatnia wszelkie skazy i przywary bogów, którzy kierują się pożądaniem, pragnieniem bogactwa i władzy. W książce ludzie są równie chciwi i pazerni, co prowadzi do tego, że taki świat, na wskroś przesiąknięty złem musi ulec zagładzie. Z całą pewnością, żeby czytać tę pozycję należy mieć już dużą wiedzę z zakresu przeróżnych mitologii. Praktycznie na każdej karcie powieści autorka wprowadza kolejne postacie. Bez ich wcześniejszej znajomości szybko można zgubić się w gąszczu imion, miejsc i nazw umiejętności. Zawiłość powieści wynika również ze specyficznej narracji, która została tutaj zastosowana. W każdym z rozdziałów mamy innego narratora, a czasem nawet dwóch. Wymaga to niemałej koncentracji, ale jest też formą ciekawej gry autora z czytelnikiem. Znajdziemy tu także pewną dozę humoru, jednak jest on dość specyficzny i nie każdemu przypadnie do gustu.

Nie jestem do końca przekonana do opisu tej książki. Według mnie nie stanowi on odwzorowania powieści. Przede wszystkim, można z niego wywnioskować, że będziemy mieli do czynienia z głównymi bohaterami, Adamem i Ewą, których imiona w oczywisty sposób nawiązują do Biblii. Została im powierzona misja i to oni mają odmienić losy świata, ale w rzeczywistości występują jedynie trzy lub cztery razy, a ich rola ogranicza się do obserwowania zmian zachodzących w świecie, bez ingerencji w jego porządek. Również okładka sugeruje nam, że to właśnie oni są na niej odwzorowani. Nie jest to jednak możliwe, gdyż w powieści mają około 15 lat i są jeszcze dziećmi, które nie do końca rozumieją otaczające ich zmiany.

Utwór jest stosunkowo krótki, czyta się go bardzo szybko, napisany został w stylu biesiadnych opowieści. Występują w nim ilustracje stworzone przez chrześniaka autorki. Z jednej strony jest to miłe, z drugiej jednak, dziecięce obrazki miejscami gryzą się z powieścią przeznaczoną dla dorosłych, w której nie brak erotycznych nawiązań.

Kiry to nie jest pozycja dla każdego. Przeciętny czytelnik niezainteresowany mitologiami szybko zgubi wątek, pomyli bohaterów, a w rezultacie zniechęci się do powieści. Z kolei dla osób zafascynowanych starymi wierzeniami, mogą one stanowić ciekawostkę na rynku wydawniczym. Taki synkretyzm wierzeń ma duży potencjał i chętnie zobaczyłabym podobny zabieg w kolejnej książce. 

Dziękujemy Wydawnictwu Novae Res za przesłanie książki do recenzji.


Tekst: Emilia Sorota

Post dodany: 22 stycznia, 2021

Tagi dla tego posta:

Anna Madejak   Emilia Sorota   Kiry   Novae Res   recenzja  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno