facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Japonia – kraina sake i sosem sojowym płynąca

Dziwaczne teleturnieje, najniższy współczynnik kradzieży i przestępstw, Pachinko, kawiarnie pełne kotów albo takie, w których obsługują Cię uroczo ubrane pokojówki. Byłeś kiedyś w tak niezwykłym kraju, jakim jest Japonia? Nie? Zapraszam więc na fantastyczną podróż do odległego kraju Toyoty, Tamagotchi i Dragon Balla.

Przed przełomem ustrojowym z drugiej połowy XIX wieku, zwanym restauracją Meiji, holenderskie statki cumowały w japońskim porcie Deshima w Nagasaki, by dostarczyć tam luksusowych surowców pochodzących ze starego lądu, który uznawany był wtedy za region dobrodziejstw, lepszego życia i technologii. Nikt się wtedy nie spodziewał, że za sto, dwieście lat produkty z Japonii opanują cały glob, a sama jej gospodarka stanie się jedną z najpotężniejszych. Lata izolacji, jej skupienie się na własnej wartości, kulturze oraz czasy zaciekłych wojen domowych wyznaczyły Japończykom jeden cel – rozwój. Dziś dzięki temu otaczamy się japońskimi kosmetykami, elektroniką i jedzeniem, a od paru lat tamtejsza kultura często zauważalna jest i u nas. Napływy z Azji nie przeszkadzają Europejczykom, a wręcz przeciwnie– zaczytujemy się w książkach Murakamiego, podziwiamy dzieła Hokusaia, oglądamy filmy produkcji japońskiej… Dzieci składają origami, młodzi jeżdżą na festiwale poświęcone popkulturze japońskiej, a starsi organizują podróże do Kraju Kwitnącej Wiśni.

Japonia to kraj odległy, egzotyczny, pełen dziwacznych legend i mitów o narodzie wiecznie zapracowanym, zapatrzonym w narysowane kawaii (jap. urocze) dziewczynki z komiksów zwanych mangą. Japonia to kraj inny niż nasz, całkiem odmienny… A może jednak nie do końca?

UFO w Japonii!
Przez wiele długich lat był to kraj odizolowany od reszty świata. Konflikty polityczne i lokalizacja geograficzna uniemożliwiały mu jakiekolwiek kontakty ze światem zewnętrznym. Wszelkie napływy, migracje i odwiedziny cudzoziemców były źle odbierane. Bez względu na to, czy była to delegacja pokojowa z odległych krajów, czy buddyści, którzy chcieli nawrócić wyznawców rodzimej religii shintō, czy też chrześcijańscy kapłani w XVI wieku, pragnący głosić na wyspach japońskich dobrą nowinę. Nieważne, jaki charakter miały odwiedziny – Japończycy nie przyjmowali turystów zbyt chętnie. I choć lata się zmieniły, to mimo wszystko nadal w podświadomości Japończyków istnieje przekonanie, że osoba „obca” jest zła i powinno się jej unikać. A skoro mówimy o obcych… W Japonii na obcokrajowca używa się określenia – brzmiącego w języku japońskim dosyć brzydko – gaijin. Spolszczony gajdzin (bo tak mniej więcej wymawia się to słowo) to po prostu „nie-Japończyk”. Gajdzinów uważa się za złodziei, nielegalnych emigrantów, handlarzy, brudasów, pijaków i co jeszcze złego sobie można wymyślić. Coś na podobieństwo Romów, którzy też padają ofiarą stereotypów jak japoński (a raczej właśnie nie-japoński) gaijin. W samym Tokio znaleźć można sporo barów, do których nie mogą wejść obcokrajowcy. Przed takimi lokalami widnieje zazwyczaj znak, że bar nie jest dla gajdzinów lub po prostu przeznaczony jest TYLKO dla Japończyków. Jesteśmy więc dla mieszkańców Japonii nikim innym jak przybyszami z odległej planety.

Kraj pełen zombie
Skoro pisałam już o ufoludkach, to teraz pora na zombie. A tak na poważnie… Japończycy to (uwaga, odkryłam Amerykę) bardzo nietypowy naród, z masą dziwnych uzależnień, zainteresowań i wynalazków. Jednym z tych pierwszych, które wręcz nękają biednych Japończyków, jest uzależnienie od… pracy. Tak, dobrze przeczytaliście. Na liście uzależnień mieszkańców Japonii, zaraz po alkoholu czy papierosach (a może nawet i przed nimi?), znajduje się miejsce dla pracoholizmu. Dlaczego? Oprócz faktu, że Japończycy uwielbiają popadać w skrajności, mają oni zakorzenioną od lat najmłodszych kulturę samodoskonalenia. Młody Japończyk idzie do szkoły, od samego początku edukacji uczy się, jak żyć w społeczeństwie, wpaja mu się, że ciężka praca jest dobra, a po skończeniu szkoły przykuwany jest do biurka w jednym z biur kilkusetmetrowego wieżowca. Trochę mi to wszystko przypomina rzut na taśmę produkcyjną. Są też i pozytywne strony: gdy taki Japończyk zaśnie w pracy przy biurku, to nie zostanie zganiony przez szefa. Ba! Zostanie jeszcze doceniony, bo pracując tak ciężko, padł z wycieńczenia w godzinach pracy! Szczerze im tego zazdroszczę. Ponoć sami Japończycy (o dziwo) wykorzystują ten trik i specjalnie ucinają sobie drzemkę w pracy, żeby pracodawca ich pochwalił albo nawet przyznał awans.

Made in Japan
Dziwactw w Japonii jest tak dużo, że nie sposób jest je wszystkie wymienić. Japończycy tworzą kolejne patenty, które mają ułatwiać życie ludziom. Spójrzmy na przykład na automaty. Czy to centrum Tokio, czy mała uliczka w średniego rozmiaru mieście, czy totalne peryferia, gdzie nie widać żywej duszy – automaty, głównie te z napojami, stoją wszędzie. Zimą znajdziemy w nich gorące napoje, latem – zimne. Zawsze w butelkach albo w puszce. Kawa, sok, zielona herbata (tę gorąco polecam) – czego dusza zapragnie. Jednak fenomenem większym niż te dla spragnionych są automaty na przykład ze zużytą dziewczęcą bielizną. Nie mam pojęcia, kto z nich korzysta, ale na pewno ma dziwne zainteresowania.

Fortuna kołem się toczy
Japończycy uwielbiają hazard. I to właśnie popularność Pachinko jest tego idealnym dowodem. Gra ta wygląda trochę jak połączenie bilarda i pinballa zamknięte w pionowym automacie. Podobno przy Pachinko pracuje trzykrotnie więcej osób niż przy produkcji stali. Nawet japoński przemysł motoryzacyjny wymięka przy obrotach salonów Pachinko. Gra przez lata przechodziła wiele modyfikacji. Nie jest nazbyt męcząca i bardzo wciąga. Sami gracze całymi dniami potrafią siedzieć w zadymionych papierosami pomieszczeniach salonu, męcząc swoje uszy hałasem wydobywającym się z automatów. Zastanawiacie się pewnie, w jaki sposób tak wielki interes przetrwał w Japonii, skoro hazard jest tam nielegalny. Otóż początkowo za wygraną grę można zdobyć kulki, które później da się wymienić na nagrody rzeczowe. Obok każdego lokalu znajdują się swego rodzaju sklepiki, gdzie te nagrody z kolei wymienić możemy na gotówkę. Wszystko funkcjonuje legalnie i nikogo nie razi. Tak jak to przystało na Japonię.

Japońskie „szafiarki”
Wiemy dobrze, jak wygląda moda w Europie. Wielkie koncerny wyznaczają ścieżki, którymi zwykli konsumenci podążają na oślep. W Japonii oprócz typowych europejskich trendów zdarzają się też takie, które zdumiewają nie tylko obcokrajowców, ale nawet samych Japończyków. Przemierzając najpopularniejsze dzielnice Tokio, możemy natknąć się na osoby, które zaskakują swoim wyglądem i strojem. Mam tutaj na myśli przedstawicieli różnych subkultur, których tak wiele istnieje w Japonii. Głównym celem tych osób jest odbieganie od schematycznego wyglądu młodego Japończyka. Ci, którzy kreują się w stylu Ganguro, charakteryzują się ciemną karnacją, ostrym makijażem i tlenionymi włosami. Jeśli natomiast mówimy o Lolitach, to ta subkultura dzieli się na kilka innych, które przeważnie skupiają się na wyglądzie małej, uroczej dziewczynki – krótkie sukieneczki z falbankami, kokardki, podkolanówki, przeważają tutaj również pastelowe kolory. Każda z tych subkultur jest inna, charakteryzuje się odmienną formą, ale nie zmienia to faktu, że ich przedstawiciele zachwycają i szokują.

Cóż więcej powiedzieć – Japonia to marka sama w sobie i temat, który można ciągnąć w nieskończoność. Mentalność Japończyków, ich uzależnienia, dziwactwa i style ubierania się to tylko część tego, co można powiedzieć o tym fascynującym miejscu i jego kulturze. Dlatego po dalsze informacje o tym, jak to jest w Japonii, jak wygląda życie w tym kraju i jacy są Japończycy naprawdę, zapraszam na stronę www.magazynsuplement.us.edu.pl. Sayonara!

 

Autorka tekstu: Karolina Donosewicz

Źródła:

  1. R. Tomański: Tatami kontra krzesła;
  2. M. Bruczkowski Bezsenność w Tokio.

Artykuł pochodzi z magazynu „Suplement” (maj/czerwiec 2017). 

Post dodany: Sierpień 21, 2017

Tagi dla tego posta:

Japonia   Karolina Donosewicz   styl życia   Suplement maj/czerwiec 2017   zwyczaje   życie  

Używając tej strony zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno