facebook

Wpisz wyszukiwaną frazę i zatwierdź, używając "ENTER"

Grosza daj Wiedźminowi

Serial Wiedźmin produkcji Netflixa był jedną z najbardziej wyczekiwanych premier 2019 roku. Zarówno fani gier studia CD Projekt RED, jak i książek autorstwa Andrzeja Sapkowskiego długo czekali, aż ich ulubione postacie pojawią się na dużym ekranie. Czy twórcom udało się sprostać wymaganiom odbiorców?

Miecz Przeznaczenia

„Nie martwię się o odbiór serialu tutaj. Wiem, że Polacy dosłownie żyją książkami i grami. Jestem po prostu podekscytowany tym, co myślą” – powiedział Joey Batey, odtwórca roli Jaskra, w wywiadzie dla JAKBYNIEPACZEĆ. Jaskier jako bard ma skłonności do fantazjowania, niestety również i w tym przypadku – serdeczne przyjęcie serialu przez polską publiczność pozostanie w świecie marzeń, choć jego ogólna ocena nie jest najgorsza. Według użytkowników portalu Filmweb Wiedźmin został oceniony na 7,7/10. Jednak należy wziąć pod uwagę fakt, że recenzują go także osoby, które nie miały w rękach książki pióra Sapkowskiego ani nie napatrzyły się na rzeczywistość z gier.

Ziarno prawdy

Przede wszystkim więc zawiedzeni są odbiorcy przyzwyczajeni do świata CD Projekt RED, który w fenomenalny sposób wykreował nie tylko postacie, krainy czy potwory, ale również wiernie oddał klimat panujący zarówno w opowiadaniach, jak i w sadze. Kto grał w Wiedźmina 3 lub oglądał sam trailer gry, może przyznać, że animacja stoi na bardzo wysokim poziomie, wręcz przypomina film animowany. Inną sprawą jest fakt, że gracze nie chcą widzieć nowych wersji swoich ulubionych bohaterów na ekranie.

Księga Trwogi

Twórcom produkcji przede wszystkim zależało na tym, aby odwzorować stan rzeczy panujący w książkach. Lauren Schmidt Hissrich, twórczyni serialu, wielokrotnie podkreślała, że scenariusz Wiedźmina oparty został na literaturze. Jeżeli tak faktycznie jest, należałoby zapytać o kilka bardzo istotnych kwestii.

W Krwi Elfów czytamy: „…szybkim ruchem głowy rozrzuciła włosy – swoją dumę i swój znak rozpoznawczy – długie, połyskujące złotem, puszyste pukle o kolorze świeżego kasztana”. W rolę serialowej Triss wcieliła się Anna Shaffer, której uroda zdecydowanie nie pasuje ani do wyobrażeń Merigold z książek, ani do gier. Ta sama sytuacja dotyczy wielu postaci, m.in. srebrzystowłosej królowej driad Eithné, czy wysokiego i przystojnego króla Foltesta, którego potem widzimy w odrobinę innej wersji. Najsurowiej oceniane są wojska Niflgaardu. Nie dość, że żołnierze pozbawieni zostali swojego symbolu na zbrojach, to i one same nie świadczą o tym, by armia miała podbić cały świat.

Nie tylko postacie nie zachowały swoich charakterystycznych cech, podobnie postąpiono z ukazanymi miejscami czy wydarzeniami. Nie można co prawda odebrać serialowi niesamowitych plenerów, w tle których kręcone były zdjęcia, czy całkiem ciekawej kreacji Aretuzy. Jednak najwięcej pytań skupia się wokół dwóch znaczących potyczek: upadku Cintry, będącego zdecydowanie jedną z lepszych scen w całym sezonie, i bitwy pod Sodden, której potencjał został mocno ograniczony przez zły dobór lokalizacji. Wiele osób zwraca uwagę także na występujący brak precyzji – bitwy pod Sodden były dwie. Pierwsza z nich zakończyła się porażką, druga pochłonęła wiele ofiar. Wierni czytelnicy książek będą wiedzieli, o którą chodzi, ale co z resztą widzów?

Chaos

Jednym z największych niedociągnięć serialu pozostaje fabuła. Pomijając fakt, że Chaos stanowi ważny element w świecie magii, zdecydowanie nie powinien on dotyczyć akcji. Fabuła jest wielowątkowa, co już może stanowić problem przy odbiorze, gdy jednak dochodzi do tego zawrotne tempo, w jakim poznajemy przygody Geralta z Rivii, możemy się zagubić w tej fantastycznej rzeczywistości. Z odcinka na odcinek wiele się zmienia. Opowiadania przeplatają się z sagą, dlatego czasami ciężko zrozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy. W kolejnych częściach pojawiają się retrospekcje ważne dla wcześniejszych wydarzeń. Ponadto cała historia przedstawiona w serialu skupia się wokół trzech postaci: Geralta z Rivii, Yennefer z Vengerbergu oraz Ciri. Jak dotąd Netflix, pomimo mnogości bohaterów, których mogliśmy poznać, nie przedstawił dokładniejszej historii większości z nich. Wszyscy wiemy, że dziewięć odcinków to niezbyt wiele. Jednak niektóre postacie odgrywają znacznie istotniejsze role niż zostały im przypisane. Ponadto wplatają się dodatkowe wątki, które czasem są korzystne, a czasami nie. Swoją drogą wiedzieliście, że węgorze przewodzą prąd?

Kwestia ceny

Z nieoficjalnych źródeł wynika, że budżet Wiedźmina przekraczał budżet wielu dotychczasowych produkcji, m. in. równie popularnej Gry o tron. Zestawienie tych dwóch seriali nie jest przypadkowe, gdyż przy obu twórcy musieli poświęcić sporo uwagi kostiumom, scenografii, plenerom czy efektom specjalnym. O ile nie można zarzucić zbyt wiele animacjom, takim jak Smok Trzy Kawki czy potworom (może oprócz Diabła), o tyle można wskazać niedociągnięcia, których nie powinno być. Przede wszystkim kostiumy (pomyślmy choćby o wspomnianym już wyżej Nilfgaardzie). W wielu scenach są one po prostu zbędne, a ich brak niekoniecznie jest korzystny. To samo dotyczy pomieszczeń i dekoracji. Wiele miejsc, w których dzieją się ważne sceny, są puste. Brakuje im sporo z opisów Sapkowskiego.

Polskie akcenty

Mówiąc o Andrzeju Sapkowskim, należy wspomnieć, że, jak w przypadku poprzednich ekranizacji, miał okazję pojawić się na planie nowego serialu. Z rozmowy przeprowadzonej z pisarzem na Uniwersytecie Łódzkim wynikało, że jest całkiem zadowolony z przebiegu prac. W pierwszym odcinku produkcji nie sposób nie zwrócić uwagi na udział polskiego aktora Macieja Musiała, który wcielił się w rolę Lazlo, rycerza na dworze królowej Calanthe. Nie zabrakło również pierwszego Wiedźmina – w polskiej wersji dubbingowej głosu Geraltowi użyczył Michał Żebrowski. Ciężko było przeoczyć fakt, że to na terenach Ogrodzieńca miała miejsce bitwa pod Sodden.

Coś się kończy, coś się zaczyna

Mimo wielu nieprzychylnych opinii, nie brakuje fanów, którzy chwalą produkcję i zarówno jedni jak i drudzy wyczekują już drugiego sezonu, który ma mieć premierę w 2021r.


Tekst: Małgorzata Otorowska

Post dodany: 19 stycznia, 2020

Tagi dla tego posta:

Małgorzata Otorowska   netflix   recenzja   serial   Wiedźmin  

Używając tej strony, zgadzasz się na zapisywanie ciasteczek na Twoim komputerze. Używamy ich, aby spersonalizować nasze usługi i poprawić Twoje doświadczenia.

Rozumiem, zamknij to okno